Ferrari nie przejmuje się nienawiścią do samochodów elektrycznych o wartości 640 tys. dolarów. Szef jest zachwycony

9

Cisza? Nigdy.

Pierwszy elektryczny samochód Ferrari trafił do sieci i od razu wywołał burzę emocji. Fani go nienawidzą. Dla wielu projekt wydaje się nijaki, dla większości niezbyt imponujący, a dla purystów – głęboko wadliwy.

Zarządzanie w Maranello?
Zachowują odważny wygląd. Niektórzy poszli dalej i stwierdzili, że negatywna reakcja ich wręcz „zadowoliła”.

Emanuele Carando, dyrektor ds. marketingu globalnego, wiedział, że reakcja będzie „silna” i „bardzo polaryzująca”.
Przygotowywał się na najgorsze.
To nie złość ich zaskoczyła.
Jego skala.

Carando nie wpada w panikę z powodu negatywności. Zamiast tego widzi bezprecedensową falę bezpłatnej reklamy.

„Jako dyrektor ds. marketingu byłem bardzo zadowolony.”

Mówi, że Ferrari należy do wszystkich. Każdy ma prawo narzekać. Nowość przeraża ludzi. To po prostu ludzka natura.

Historia się powtarza

Emocje zawsze opadają.
Jako dowód Carando przytoczył przeszłość. Cztery lata temu Ferrari wypuściło crossover Purosangue.
Internet zawrzał. Powiedzieli, że Enzo Ferrari przewracał się w grobie.
Pamiętasz tę złość?
Nie trwało to długo. Teraz Purosangue jest jednym z najbardziej lubianych samochodów na świecie.

Luce otrzymuje te same ciosy, tylko głośniejsze.
Większość krytyków atakuje proporcje i styl. Samochód został zaprojektowany przez studio projektowe LoveFrom. Jego wygląd wydaje się dziwny na nadwoziu Ferrari.
Carando broni projektu.
Twierdzi, że nie mogli po prostu wziąć Purosangue, wyrwać V12 i włożyć do środka akumulatora. Byłoby to leniwe rozwiązanie. I nie poprawne.

Stworzyli coś nowego.
Specjalna architektura pojazdu elektrycznego sprawia, że ​​Luce ma krótką maskę. Umieszcza kierowcę bezpośrednio nad przednią osią. Ta bliskość pozwala na niesamowitą precyzję pokonywania zakrętów. Ma to wpływ na sposób prowadzenia samochodu. Hejterzy oceniają go tylko po wyglądzie.

Nie będziesz zmuszony go kupić

Krążą także plotki na temat taktyk sprzedażowych.
Krążą pogłoski, że Ferrari zmusza klientów do zakupu Luce, zanim będą mogli kupić inne modele.
To nie jest prawda.

Enrico Gagliera, były dyrektor ds. marketingu i handlu, niedawno opuścił firmę. Wychodząc, jasno przedstawił swoje stanowisko: Luce „nie będzie się narzucać”. Dostaniesz to tylko jeśli tego chcesz.
Zanim odszedł, wziął na siebie część negatywności.

Alessandro Vaccari, menadżer ds. relacji z mediami w segmencie samochodów sportowych, wyjaśnił prawdziwy obraz.
Ferrari nigdy nie stosuje strategii sprzedaży wiązanej „kup to, weź tamto”.
Oni nie tak działają.
Śledzą każdą interakcję z marką. Podają te dane do algorytmu.
Określa Twój status VIP.
To nie jest przymus.
To jest matematyka.

Czy to czyni Luce piękną?
Nie.
Czy jest na sprzedaż?
To jest teraz naprawdę ważne dla Ferrari. Hałas to po prostu hałas. Mają algorytm.