Istnieje pewna doza dobrej woli wobec Lotus. Jest ich mnóstwo. To frustrujące patrzeć, jak ikona Norfolk potyka się od kryzysu do kryzysu. Przez dziesięciolecia widzieliśmy ich niepowodzenia. Właściciele przychodzą i odchodzą, pozostawiając ślad złamanych obietnic.
Teraz są własnością Geely, chińskiego konsorcjum, któremu udało się „naprawić” Volvo. Wydawać by się mogło, że powinni byli podołać temu zadaniu. Ale dziewięć lat później? Wszystkie te same drżące kroki. Od czasu upadku planu Vision 18 nasiliły się cięcia kadrowe. Do 2018 roku firma planowała wyprodukować 150 tys. samochodów. W ubiegłym roku udało się wypuścić niecałe 7 tys. Przerażenie.
Pamiętam Salon Motoryzacyjny w Paryżu w 2010 roku. Lotus był wtedy pod Protonem. Ówczesny dyrektor generalny Dani Behar stał na scenie z pięcioma samochodami koncepcyjnymi. To była „całkowita modernizacja” – powiedział wówczas. Odważnie. Inspirujące. Obiecał świetlaną przyszłość. Żaden z tych samochodów nigdy nie został zbudowany. Nawet nie blisko. To był pokaz duchów.
Ale teraz pojawił się nowy plan.
Wydaje się… inny. Tak, skala jest skromniejsza: cel to 30 000 samochodów rocznie. Zamiast próby wrzucenia każdego kierowcy do elektrycznej „skrzynki” z dnia na dzień, w mieszance pojawią się hybrydy. Wygląda realistycznie. Być może nawet skromnie. Co jest rzadkością w branży motoryzacyjnej.
I jest samochód.
Supersamochód benzynowy. Prawie 1000 koni mechanicznych. Zwracana jest nazwa Esprit. Zdjęcie zwiastuna? Ostry kątowy. Agresywny. To działa. Ale uczciwie zdefiniujmy, co to naprawdę jest. Samochód Halo (model na zdjęciu). Nie zapłaci rachunków. Stąd powinien pochodzić wolumen sprzedaży. Z „rozsądnych” modeli. Z dostępnych modeli.
SUV Eletre i GT Emeya podzieliły publiczność na dwa obozy. Purytanie nienawidzą swojego rozmiaru. Ale jeśli poszerzysz swoje horyzonty i dodasz hybrydowy układ napędowy, jaki oferuje nowy Eletre X, ludzie mogą zacząć się nim interesować. Może nawet je kupią.
Jest też Emira. Prawdziwe dwumiejscowe coupe. Jeśli Lotus poświęci temu samochodowi uwagę, na jaką zasługuje, i ulepszy układ napędowy, przypomni wszystkim, z czego naprawdę słynie ta marka. Nieważkość. Balansować. Przyjemność z jazdy.
Czy brytyjska marka należąca do Chin może ponownie odnieść sukces? Z pewnością. To się dzieje cały czas. Sukces Lotus wywołałby uśmiech na twarzy wielu osób. Byłoby to małe zwycięstwo nad ogólną falą. Jesteśmy po ich stronie. Z poważaniem. Tym razem.
Mamy nadzieję, że ten plan nie zniknie jak dym rozrzedzony w powietrzu.























