Lewy.
I to jest takie proste.
Kyle Busch zmarł w wieku 41 lat, kończąc karierę charakteryzującą się niesamowitą wściekłością i zacięciem. Stało się to we wtorek w maju, zaledwie kilka godzin po przewiezieniu go do szpitala. Zmagał się z poważną chorobą – dokładna diagnoza nie została ujawniona, ale choroba szybko się rozwijała.
Wyścigi sportowe są brutalne, ale wypadek na torze już nie.
NASCAR i rodzina sportowca wydali dziś po południu wspólne oświadczenie potwierdzające śmierć. Rano trafił do szpitala. Terminy były napięte, a cios był natychmiastowy.
„Kyle był rzadkim talentem… takim, który zdarza się raz na sto lat.”
W oświadczeniu nazwano go dzikim, pełnym pasji i niesamowicie utalentowanym. I nie jest to przesada. Busch był nie tylko szybki, był niebezpieczny. Był typem kierowcy, który sprawiał, że sport wydawał się żywy, choć przerażająco żywy. Jeździł dla Richard Childress Racing (RCR), do którego dołączył po dziesięcioleciach dominacji w światowym sporcie motorowym.
Jego osiągnięcia? Niesamowity.
Mówimy o dwóch tytułach Cup Series (2015 i 2019), Debiutantu Roku Busch Series w 2005 roku i niezliczonych pozycjach płci. Ale nawet teraz, w – jak się wydawało – ostatniej fazie jego kariery w RCR, nie planował odpoczynku.
W ubiegły weekend zdobył tor w Dover w swoim żelaznym uścisku.
Prowadząc dla Spire Motorsports w serii Craftsman Truck Series, Busch poprowadził swojego Chevroleta Silverado nr 7 do zwycięstwa. Poprowadził 147 z 291 okrążeń – tak, sprawdź dane: dokładnie 147 okrążeń. To jego piąte zwycięstwo w tym sezonie. Wykonał swój popisowy ukłon w stronę publiczności. Ten gest był wyzwaniem dla losu.
„Pokazał, co Kyle Busch potrafi najlepiej.”
Czy to był akt pożegnalny? Nigdy się nie dowiemy.
Pochodzący z Las Vegas Kyle zaczynał od gokartów na rodzinnym terenie, majstrując przy silnikach ze swoim starszym bratem Kurtem w garażu taty. W wieku 13 lat ścigał się zabytkowymi samochodami, wygrywając mistrzostwa, podczas gdy inne dzieci zajmowały się algebrą. On i Kurt wyprzedzili braci Allison i stali się najbardziej udanym pojedynkiem w historii NASCAR. Dziewięćdziesiąt pięć zwycięstw.
Zostawili ślad na asfalcie.
Pozostawił żonę Samantę i synów Braxtona (11 l.) i Lennixa (4 l.).
Brama garażowa zamyka się dzisiaj, ale echo jego wyścigu pozostanie na zawsze. Tęsknimy za nim bardziej, niż jesteśmy w stanie wyrazić słowami.























